Drogi Karolu

Drogi Karolu

Co można czuć i myśleć kiedy dowiadujemy się, że odszedł przyjaciel – ból, strach, złość, nieopisany żal i jednocześnie nadzieję, że jest szczęśliwy i już nie cierpi.

Nie będę pytał dlaczego? Bo to był czas dany nam od Pana. A tak dziwnie splątały się nasze losy. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie podczas wyjazdu do Zakopanego, jak uczyłem Cię grać w szachy. Pierwsza wizyta w Twoim domu i wasza rewizyta u nas. Pierwsze ognisko, wspólne spotkania i wyjazdy. Tak wiele nas łączyło, byliśmy jak dwóch muszkieterów. Wyjazd do Chorzowa na koncert U2 i Licheń – kiedy wzruszyłeś mnie do łez mówiąc, że traktujesz mnie jak brata. Cieszyłem się, że mam takiego przyjaciela. Uczyliśmy się od siebie nawzajem. Ty ode mnie otwartości, ja od Ciebie pokory. Dobry Bóg dał nam prawie dwa lata, które tak dużo w naszym życiu zmieniły. Otoczeni dookoła naszymi przyjaciółmi żyliśmy łapczywie, czerpiąc z życia intensywnie to, co najlepsze. Wspólne wypady, które wymyślaliśmy na zmianę raz Ty, raz ja. Zadając dodatkowych obowiązków naszym przyjaciołom z hospicjum, którzy tak bardzo się starali spełniać wszystkie nasze prośby. Pamiętam nasz wspólny wyjazd do Rzymu, który dostarczył nam tak dużo duchowych przeżyć i życzliwość Twoich rodziców, kiedy przyjęliście mnie w swoje gościnne progi na czas remontu u mnie. Umieliśmy się razem śmiać, ale i smucić. To wszystko zostanie na zawsze głęboko w mojej pamięci.

Nasze drobne sprzeczki – też, ale przecież nie ma róży bez kolców. Wiem, że jeśli przyjdzie czas mojego odejścia, przyjedziesz po mnie razem z Pawłem i moją babcią bym nie bał się odejścia w ten inny świat

Wierzę, że się spotkamy i pobiegniemy razem wolni od cierpienia – by rozegrać jeszcze jedną partię szachów.

Więc nie pytam – dlaczego? Bo już wiem, że jest czas życia i czas śmierci.

Żegnaj, mój Drogi Przyjacielu, Karolu. Na zawsze zostaniesz w mym sercu i mojej pamięci.

Twój przyjeciel-brat
Przemek Biczkowski

Informator "Hospicjum", nr 37, wrzesień 2006