Adaś - krótka historia

Adaś urodził się 1 marca 2008 roku o godzinie 0:15 w szpitalu przy ulicy Karowej. Urodził się po to, żeby cierpieć. O jego chorobie dowiedzieliśmy się w 25 tygodniu ciąży – wyrok brzmiał: zespół genetyczny (zespół Edwardsa), wtedy nie wiedzieliśmy co to za choroba i jakie są jej konsekwencje. Pani w zakładzie genetyki wyjaśniła nam, że to choroba bardzo źle rokująca – śmiertelna.

Adaś urodził się z 1 punktem w skali Apgar, nie płakał, nie ruszał się, myśleliśmy, że nie żyje. Po kilku minutach Adasiowi wróciły funkcje życiowe – zapłakał. Po godzinie lekarz powiedział, że stan dziecka jest dobry. Adaś na przekór swojej chorobie walczył. Po dwóch dniach okazało się, że ma niedrożny odbyt i przepuklinę przepony, konieczna była operacja. Synka naszego przewieziono do Instytutu Matki i Dziecka, gdzie był operowany. Podczas operacji okazało się, że ma niedokonany zwrot jelit, uchyłek Meckela. Po operacji u Adasia dwukrotnie stosowano transfuzje ze względu na niedokrwistość, ale radził sobie i wracał do zdrowia. Drugiego kwietnia przewieziono Adasia do szpitala w Dziekanowie Leśnym. Dzieci z tym zespołem są bardzo podatne na wszelkie infekcje i tam właśnie Adaś przeżył zapalenie płuc i adenowirusa. W szpitalu w Dziekanowie musiałam nauczyć się zakładać sondę, żeby móc zabrać Adasia do domu, gdzie czekał na niego braciszek Mateusz.

Wreszcie 21 maja synek nasz został wypisany ze szpitala. Do domu przyjechaliśmy razem z pielęgniarką Basią Tokarz z WHD. Adaś był spokojny, przesypiał noce, lubił spacery i leżeć z gołą pupą, nie lubił się kąpać. Rozwijał się, jak normalne dziecko – rósł, zaczął gaworzyć, zapominaliśmy o jego chorobie. Przeżywaliśmy we czwórkę wspaniałe chwile aż do 9 lipca, tego dnia wieczorem stan Adasia bardzo się pogorszył, siniał, płakał całą noc. Zmarł 10 lipca o godzinie 10:25. Zaczęłam krzyczeć, szarpać Go, ale to był już koniec. Zrobiło się pusto, bardzo nam Go brakuje.

Adaś wypełniał całej trójce dużo czasu. Mateuszek uwielbiał zajmować się bratem, teraz pozostał nam smutek i łzy.
Pogrążeni w żałobie
mama Bożena, tata Marcin, brat Mateusz (5 lat).
www.adascieplak.republika.pl

PS. Serdecznie dziękujemy Warszawskiemu Hospicjum dla Dzieci za pomoc w opiece nad Adasiem. 
Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
opiekowało się Adasiem przez 51 dni.

Informator "Hospicjum", nr 46, grudzień 2008 r.