Piknik motocyklowy

Piknik motocyklowy

Jednego z tych pięknych, słonecznych dni, które zazwyczaj nastrajają ludzi optymistycznie, przyszedłem do pracy w wyjątkowo dobrym humorze i z nowym zapałem do działania. Razem z Martą – pracownikiem socjalnym WHD – zajęliśmy się opracowywaniem planu niespodzianki dla Gabrysia. Gabryś pod opieką naszego Hospicjum jest już od ponad roku, ma 17 lat i choruje na dystrofię mięśniową typu Duchenne’a. Postanowiliśmy zorganizować zlot motocyklowy w miejscu zamieszkania chłopca. W tym celu skontaktowaliśmy się z panią Dorotą Szczepańską, która kilka dni wcześniej zgłosiła się do nas i zaproponowała, że może podjąć się realizacji tego pomysłu dla naszych podopiecznych. Pani Dorota z ogromnym entuzjazmem, zaangażowaniem i profesjonalizmem podeszła do sprawy i już po tygodniu wszystko było zapięte na ostatni guzik.

Piknik odbył się we wrześniową, chłodną, ale słoneczną sobotę. Dnia 15 września motocykliści wyruszyli z Warszawy, by pokonać wskazywaną przeze mnie drogę i dotrzeć do domu Gabrysia. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, Gabryś był przygotowany na przyjęcie niecodziennych gości. Wyjechał nam naprzeciw z uśmiechem. Przed jego domem, na podwórku, tego dnia było głośno i gwarno. Znajomi z okolicy z zainteresowaniem obserwowali niecodzienne wydarzenia. Myślę, że niejedna osoba zastanawiała się, w jakim celu te głośne motocykle zajechały pod dom Gabrysia.

Wszyscy zmotoryzowani opowiadali chłopcu o swoich maszynach, a on słuchał ich opowieści z zapartym tchem. Przebieg całej imprezy utrwalałem pamiątkowymi zdjęciami, a Łukasz, który pracuje u nas jako wolontariusz, filmował to niecodzienne wydarzenie. Dodam jeszcze, że nawet pies Gabrysia, przemiła suczka Saba, również była zadowolona z gości – przyjaźnie szczekała i łasiła się do wszystkich.

Zauważyłem, że zorganizowanie tej imprezy miało duże znaczenie zarówno dla Gabrysia, jak też dla odwiedzających go osób. Spotkanie upłynęło w serdecznej atmosferze, a motocykliści wykazali się szczególnym taktem, dzieląc się z Gabrysiem swoją pasją. W pamięci utkwił mi moment wręczenia Gabrysiowi miniaturki motocykla od przewodniczki grupy – Dorotki.

Na zakończenie dodam tylko, że był to bardzo udany dzień, z którego każdy mógł wynieść coś wartościowego dla siebie. Bardzo serdecznie dziękuję pani Dorotce i całej grupie motocyklowej za życzliwość i poświęcenie swojego czasu Gabrysiowi.

Andrzej Falkowski
Pracownik socjalny WHD

 

Dnia 15 września 2007 roku zostałem miło zaskoczony. Około godziny 12.30 przyjechali do mnie motocykliści na swoich wspaniałych żelaznych rumakach. Impreza była przednia, ponieważ dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy na temat motorów i ich właścicieli.

Przed ich przyjazdem miałem wielką tremę. Jednak kiedy przyjechali i poznałem każdą osobę, to poczułem się, jakbym był jednym z nich.
Motocykliści przedstawiali swój sprzęt indywidualnie. Byłem zaskoczony parametrami tych maszyn. Najbardziej spodobał mi się ścigacz BMW. Miałem okazję przymierzyć kask motocyklowy, który jak się okazało, łatwo dał się włożyć, ale trudniej było go zdjąć. Kask na głowie miałem pierwszy raz i czułem się w nim trochę dziwnie.

Początkowo dopisywała nam pogoda, ale z czasem zaczął wiać zimny, nieprzyjemny wiatr, więc postanowiłem zaprosić gości do mojego królestwa i zaproponować poczęstunek. Wspólnie zjedliśmy pizze, które wcześniej zamówił Andrzej, pracownik socjalny WHD. Po posiłku i wymianie zdań na temat motorów, otrzymałem od przewodniczki grupy – Dorotki – upominek. Był to model policyjnego motocykla, podarowany mi w tym celu, bym nawet w snach nie przekraczał prędkości.

Moja mama też była bardzo zadowolona. Myślę, że cieszą ją te niespodzianki, które mnie sprawiają radość.
Podsumowując to wydarzenie, mogę powiedzieć, że jestem bardzo z niego zadowolony. Poznałem wiele fajnych osób, które mają swoją pasję, umieją się nią cieszyć i dzielić.
Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Może już wiosną...

Gabryś Mróz z mamą

 

Mili Państwo,
Na wstępie chciałabym serdecznie podziękować pracownikom Hospicjum i wolontariuszom za otwartość i sympatię, dzięki którym możliwe było zorganizowanie motocyklowych odwiedzin u Gabriela. Zarówno ja, jak i moi znajomi, którzy brali udział w spotkaniu, wynieśliśmy z tych wspólnie spędzonych godzin bardzo miłe wrażenia.

Kilka razy w roku w różnych miejscach Polski odbywają się imprezy, w trakcie których motocykliści spotykają się z dziećmi i młodzieżą. Odwiedziny w domach dziecka, innych placówkach wychowawczych i leczniczych, a także indywidualne spotkania z dziećmi, służą dostarczeniu młodym ludziom atrakcji związanych z motocyklami. Czasami chodzi tylko o to, by kogoś odwiedzić i stać się przyczyną miłej odmiany – odwiedzany ma świadomość, że to wydarzenie zostało zorganizowane właśnie dla niego.

Tak też było w tym przypadku – wraz z kolegami odwiedziliśmy Gabriela, by sprawić mu przyjemność. I właściwie nie trzeba pisać więcej, gdyż jest to opis pełny i wyczerpujący. Zadowolenie, uśmiech, poczucie, że kogoś spotyka coś nieoczekiwanego, co nie zdarza się na co dzień i co sprawia mu przyjemność, chwile spędzone na wspólnych rozmowach – to są powody, dla których wydarzenie to miało miejsce. Mam nadzieję, że rodzina Gabriela i on sam czuli się z nami dobrze i że zapamiętają ten dzień jako niezwykły i udany. Mam też nadzieję, że ucieszyliśmy oko gospodarzy, prezentując im nasze motocykle – maszyny, które towarzyszą nam codziennie i są integralną częścią naszego życia. Być może przy okazji udało się przedstawić pozytywne strony świata motocyklowego i ukazać motocyklistów jako zwykłych ludzi, którzy mają do przekazania wiele dobrego, a którzy nie są szalonymi zabójcami, jak to mają w zwyczaju przedstawiać media.

Będzie nam miło uczestniczyć w podobnych wydarzeniach, które być może w przyszłości uda się we współpracy z Hospicjum zorganizować.
W imieniu swoim i kolegów motocyklistów dziękuję za wspólnie spędzony czas. Czytelnikom Informatora, pracownikom Hospicjum oraz jego pacjentom życzymy wszystkiego dobrego.

Z pozdrowieniami
Dorota Szczepańska

Informator "Hospicjum", nr 42, grudzień 2007