Krzyż

Krzyż

Święto Zesłania Ducha Świętego Grupa Wsparcia Rodziców w Żałobie WHD obchodziła w Górach Świętokrzyskich w Sanktuarium Relikwii Krzyża Świętego.

Pogoda tym razem nam nie dopisała, było zimno i padał deszcz. Nieoczekiwanie rekreacyjny wyjazd zamienił się w dwudniowe rekolekcje. Sobotnia homilia, o obecności „krzyża” w życiu każdego człowieka i Ewangelii Światła płynącej z Krzyża Chrystusa wygłoszona w kościele na Świętym Krzyżu, stała się tematem przewodnim wieczornego spotkania grupy. Psycholog WHD, pani Agnieszka, postawiła zebranym w „wieczerniku” pytanie: Czy w chwilach trudnych stawaliśmy w Obliczu Krzyża Chrystusa, szukaliśmy w Nim ratunku, oparcia, nadziei? Postawiła to bardzo trudne pytanie nam, osieroconym rodzicom, w pełni świadoma naszych tragicznych doświadczeń. Cierpienie weszło w życie każdego z nas. Urzeczywistniło się, po stracie dziecka rzadko przemija, ale utrwala się i pogłębia. Bolesne przeżycia domagają się refleksji, postawienia radykalnych pytań i odpowiedzi.

Pytanie: Dlaczego? zawsze nam towarzyszy. Stawiamy je różnym ludziom, stawiamy też Bogu. Często z sercem rozdartym...

Temat „krzyża” podjęty w wigilię Zesłania Ducha Świętego odsłonił głębię cierpienia wielu uczestników. Ośmielona świadectwem Jadwigi o sile wiary w jej życiu, opowiedziałam i ja kulisy swojej przyjaźni z Krzyżem Chrystusa. Jako młoda matka doświadczyłam wielu traumatycznych przeżyć. Przez wiele lat zmagałam się z nieznaną, postępującą chorobą ukochanego dziecka. Nie mogłam pogodzić się ze stratą córki. Za wszelką cenę próbowałam utrzymać ją przy życiu. Śmierć i nicość przerażały mnie, napełniały moje serce goryczą. Rozmowa z Małgosią, znajomą z osiedlowej piaskownicy, odmieniła moje życie. „Widzę z jaką miłością troszczysz się o Kasię, spróbuj ten trud i cierpienie ofiarować Chrystusowi dla dobra nas wszystkich”. Zaintrygowana jej słowami zaczęłam zgłębiać tajemnicę Krzyża i wkrótce odnalazłam się we wspólnocie chrześcijańskiej. Zawierzyłam Bogu los umierającej córeczki. Czułam się bezpiecznie, ufałam Miłosierdziu Bożemu. Nagle moja wiara została poddana kolejnej, jakże trudnej próbie. Odkryłam u nowo narodzonego synka Kubusia symptomy choroby, na którą cierpiała Kasia. Miecz boleści ponownie przeszył mi serce. Lektura „Dzienniczka” siostry Faustyny Kowalskiej ocaliła moją wiarę. Zdolna byłam tylko patrzeć na Krzyż i szeptać: „Muszę Ci ufać, Jezu”.

Moje świadectwo pomogło otworzyć się kolejnej osobie, Ani. Ania niedawno straciła najstarszego syna. Obecnie dowiedziała się o chorobie drugiego syna. Zrozpaczona drży o los najmłodszego. Ania jest samotną matką. Nie ma z kim dzielić bólu. Ciężko pracuje na utrzymanie rodziny...

Cierpienie Ani onieśmiela nas. Jest nietykalną tajemnicą.
W niedzielę w ciszy adorowaliśmy Krzyż Chrystusa.
Ufając do końca Jezusowi, szukamy dla Ani ratunku, oparcia, nadziei.

Anna Grzelewska

Informator "Hospicjum", nr 49, wrzesień 2009