Gdzie Anioł mówi Dzień Dobry

Gdzie Anioł mówi Dzień Dobry

Nie wystarczy żyć, żeby istnieć w sercach innych, ale wystarczy rozwinąć skrzydła i powiedzieć Dzień Dobry, żeby urosnąć do rangi Anioła.

– Dzień dobry, Aniu, poznajesz mnie?

Obudzona Ania wpatruje się w mężczyznę stojącego przed nią. Guz pnia mózgu z dnia na dzień spowodował zanik mowy, ale wystarczy spojrzeć na jej twarz, żeby zobaczyć ogromną radość i zdziwienie. Zygmunt Chajzer?! Tak, to ten sam Zygmunt Chajzer, którego programy ogląda z zainteresowaniem.

– Aniu, przywiozłem ci złotą rybkę, która spełni twoje marzenie – powiedział pan Zygmunt, wręczając Ani upominek.

Największym jednak prezentem dla tej dziewczynki była jego obecność. Z zainteresowaniem słuchała opowiadań o tajnikach nagrywania programu, śmiesznych wydarzeniach i historiach ludzi telewizji. Oczami wyobraźni była w studiu nagrań jako uczestnik teleturnieju „Grasz czy nie grasz”. Pan Zygmunt Chajzer spędził z Anią cały wieczór i sprawił, że w tym dniu była ona najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Zdjęcie gościa przypomina jej te miłe chwile, a napis „Dla Ani z najlepszymi życzeniami Zygmunt Chajzer” wywołuje błysk w oku i uśmiech dziewczynki.

W jej życiu nie ma szarych dni, wszystkie są kolorowe. Otoczona Aniołami zapomina o chorobie.

– Dzień dobry, Aniu, jak się dzisiaj czujesz?

Ruchem ręki potwierdza, że czuje się dobrze. Jej dom jest stale pełen ludzi, którzy ją kochają, troszczą się o nią i istnieją w jej sercu.

– Dzień dobry, Aniu, chcę dać ci coś, co przynosi szczęście.

Nosiłam go przez długie lata w portfelu, teraz powinien zamieszkać u ciebie.

Mały srebrny słonik wędruje do rączki dziewczynki.

– Dzień dobry, Aniu.

To Szymon Majewski wita Anię w gronie jej kolegów z klasy. Uśmiech Ani i wyraz oczu oddają wszystko, co czuje. Rozpiera ją szczęście. Z ogromnym przejęciem odbiera kwiat, który był atrybutem prowadzącego „Szymon Majewski Show”. Patrzy szczęśliwa na swojego ulubieńca i z niedowierzaniem słucha zaproszenia na próbę programu.

Kiedy przyjechaliśmy do studia nagrań, w Anię wstąpiły niesamowite siły. Nie była już tak onieśmielona Szymonem i wciąż wskazywała nam nowe miejsca do utrwalenia na zdjęciu. Z przejęciem oglądała studio, dotykała dekoracji. Jej ulubieniec bez słowa sprzeciwu, za to z uroczym uśmiechem i żartobliwym komentarzem, pokazywał wszystko, na czym zatrzymała wzrok dziewczynka. Nie zawahał się nawet, kiedy wskazała na lwa i wymogła, żeby zionął ogniem.

Kiedy przypatrywała się próbie, przerywał i pytał: – I jak, Aniu, podoba ci się? Aktorzy podchodzili do miejsca, gdzie siedziała i głosem granych w programie postaci wywoływali śmiech dziewczynki.

Dla Ani był to piękny dzień, pełen wrażeń i niesamowitych przeżyć. Zdjęcia, kwiat i program „Szymon Majewski Show” , który ogląda z zapartym tchem, przywołują wspomnienia.

– Dzień dobry, Aniu, jesteśmy tutaj dla ciebie - powiedziała Małgosia Ciechomska witając Anię wchodzącą do ogrodu.

Otaczali ją ludzie, których nie znała, ale którzy ją znali i wiedzieli, jak dzielnie walczy o życie. Chcieli pomóc biorąc udział w aukcji charytatywnej pod hasłem „CREDENDO VIDES” - „Wierzyć Znaczy Zobaczyć”.

Wierzę, że świat jest pełen dobrych ludzi, ponieważ spotykam ich często podczas choroby Ani. Kiedy jeszcze moja córka mówiła, często przytulając ją do siebie pytałam:

– Aniu, czyim jesteś prezentem?
– Twoim.
– A od kogo?
– Od Pana Boga.

Teraz odpowiadając „Twoim” wskazuje na mnie palcem, a „od Pana Boga” – pokazuje palcem niebo.
Wierzę jednak, że pewnego dnia Ania powie „Dzień Dobry” i zobaczymy, jak rozkłada piękne, białe skrzydła Anioła.

Olga Tyszkiewicz
Mama Ani

Informator "Hospicjum", nr 37, wrzesień 2006